poniedziałek, 9 lipca 2012

Alterra Aloe Vera kontra Alouette + rozdanie u FeriiBarw

Ostatnio pogoda jest okrutna, ponieważ wyciska z nas ostatnie poty. Staramy się utrzymać swoją świeżość przez cały dzień, ale graniczy to z największym cudem. Choć odrobinę pomagają nam w tym lekkie emulsje do mycia twarzy, nawilżane chusteczki, mgiełki, wody termalne.


Duet Alterra z aloesem wydał mi się dobrym rozwiązaniem - mini emulsja 20 ml i nawilżane chusteczki 25 szt. Bardzo spodobał mi się zapach tych kosmetyków, choć jest bardzo, bardzo intensywny i dość długo utrzymuje się na skórze. Woń czuć nawet przez zamknięte opakowania - orzeźwiająca, słodkawa, dla mnie bardzo przyjemna. Na pewno wiele z Was patrzyłoby na składy:



Emulsja nawet mi się spodobała :). Ładnie myje i odświeża buzię. Natomiast z chusteczkami mam problem... Pierwsze dwa użycia były fajne, ale po trzecim miałam czerwone placki na policzkach, takie, jakbym spaliła się na słońcu. Placki zeszły, a ja za jakiś czas zrobiłam trzecie podejście - wszystko było ok. Czwartym razem znów wyszły czerwone place. Nie mam pojęcia, na co może tak reagować moja skóra twarzy. Choć zrezygnowałam z Alterry, chusteczkowe rozwiązanie bardzo przypadło mi do gustu. Nie musiałam długo szukać zamiennika, którym okazał się rossmannowski brat szkodnika ;)


Świetny gadżet do torby, przyjemnie pachnie, już nie tak intensywnie jak Alterra, przede wszystkim nie robi mi krzywdy i czuję, że nie kleję się od potu i zanieczyszczeń fruwających w powietrzu :)

Jak wy radzicie sobie z odświeżaniem się w ciągu dnia :)?
Xoxo ♥


Zapraszam na rozdanie u FeriiBarw (KLIK) :) Zabawa trwa do 20 lipca. Spieszcie się, bo można dostać świetne nagrody :D



10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Robią wrażenie :P? Leć na rozdanie :D

      Usuń
  2. Mnie kompletnie nie przypadły go gustu te chusteczki. Również wyszły mi po nich zaczerwienienia. Poza tym odczuwałam an twarzy nieprzyjemny lepki film po ich użyciu - grrr... zużyłam je do wycierania rąk podczas makijażu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat u mnie lepkości chyba nie było, albo nie pamiętam, bo przestałam potworów używać już dość dawno ;). Podejrzewam, że wykończę je w taki sam sposób, bo do niczego innego się nie nadają... a szkoda.

      Usuń
  3. Nawilżające chusteczki idą u mnie tonami:) Super rozwiązanie na takie upały:)
    Zapraszam na mini mini rozdanie http://urodnisia.blogspot.com/2012/07/mini-rozdanie-na-powitanie.html ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinni już Ci sponsorować roczne zapasy w takim razie ;)

      Usuń
  4. Zawsze mam paczkę chusteczek nawilżonych w torebce :D (chociaż nie tych)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są bardzo poręczne :D. A jakich Ty używasz? Może podpatrzę ;)

      Usuń
  5. chyba muszę wypróbować te chusteczki :)
    a ja polecam zwykłe chusteczki dla dzieci, rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alouette koniecznie wypróbuj :). "Dzieciowych" chusteczek nie używałam ;)

      Usuń

Bardzo Ci dziękuję za każdy szczery komentarz.
Na każdy staram się odpowiedzieć pod postem :)
Jeśli chcesz zostać na dłużej - zaobserwuj :)
Daruj sobie ogólny i nieodnoszący się do posta komentarz w zestawie z autoreklamą, bo mnie do siebie zniechęcasz.