niedziela, 30 grudnia 2012

Wizyta w Rossku i...

Wybrałam się do Rosska w czwartek ze względu na promocję żeli pod prysznic Isany, bo one wpadły mi w oko, kiedy przeglądałam gazetkę :). Jednak, jak to w moim przypadku bywa, na tym się nie skończyło ;)


 Aloesowy już miałam, ale mama chciała do niego wrócić. Ja skusiłam się na melona i gruszkę z perełkami olejku. Obłędnie pachnie, a ja na to lecę ;).


Gały mi wyszły - litrowa Soraya o przyjemnym zapaszku za 13,99 zł? Musiałam ją mieć :). Kompromisowo nie miodowa, bo inni domownicy nie tolerują tego aromatu, a ja uwielbiam ;).


 Dorzuciłam jeszcze dwa peelingi Perfecty - drobno- i gruboziarnisty :). Zobaczymy jak się sprawdzą.
Standardowo zakupiłam jeszcze peeling Synergen, ale mi umknął i go nie sfotografowałam. Na pewno dobrze wiecie jak wygląda, bo wspominałam o nim nie raz ;).


Gratisowo pokażę jeszcze Wam mój make-up, który gości na moich codziennie od kilku dni. Jest wielofunkcyjny, ponieważ może być dziennym i wieczorowym :). Tutaj widzicie wersję light, która w piątek po godzinie 18 została wzmocniona i tym samym przerobiona na wieczorową ;). Jego wykonanie jest bardzo proste: baza Essence You Rock!, cielisty cień MNY na całą powiekę, kreska kredką Paese nr 06 (dla mnie to granat opalizujący na śliwkowo, pokazywałam ją we wrześniu) roztarta prawie czarnym cieniem Essence opalizującym na śliwkowo z limitki Wild Craft, którego Wam prezentowałam w listopadzie + tusz IsaDora Big Bold Mascara od KissBox'a.

Polowałyście już w Rossku na nowe promocje :)? Jak Wam się podoba make-up :)?
Xoxo ♥






 W związku z tym, że jutro nie planuję żadnego posta, już dzisiaj chcę życzyć Wam dużo, dużo zdrowia (szalejąca od świąt grypa i te sprawy...), mnóstwo uśmiechu, samozaparcia w dążeniu do celu, spełnienia nawet najmniejszego marzenia, miłości, przyjaźni, zgody, udanej zabawy sylwestrowej i żeby ten Nowy Rok okazał się najlepszym ze wszystkich :**
 

Rozdanie u mylamoja3004

Zapraszam na rozdanie u mylamoja3004 (www.pokrewneswiaty.blogspot.com)
Spójrzcie tylko na nagrodę! Boskie kolory, które każda z nas chciałaby mieć :).
Spieszcie się, bo zgłoszenia przyjmowane są tylko do 01 stycznia!
Ja już walczę i liczę na łut szczęścia ;)

Więcej szczegółów TUTAJ.


Rozdanie u MTTEAM

Zapraszam na rozdanie u MTTEAM (www.otulona-zapachem.blogspot.com)


Fantastyczne nagrody czekają! Wygrywają aż 4 osoby! Spieszcie się ;)
Więcej informacji TUTAJ.

piątek, 28 grudnia 2012

Herbaty King's Crown

Wczoraj odwiedziłam Rosska ze względu na nowe promocje (o których będzie następny post) i przy okazji skusiłam się na trzy herbaty King's Crown również w promocji. Już wszystkie degustowałam :)


Z tego co czytałam, to napar z krzewu o nazwie rooibos, czyli coś co gościło w moim kubku po zaparzeniu dwóch z trzech zawartości pudełek, nie ma nic wspólnego z herbatą, jednak będę go tak nazywać, aby było łatwiej ;).
Pierwsza, którą próbowałam to karmelowo-śmietankowa. Jest przepyszna! Idealna na sezon zimowy, ale podejrzewam, że będę do niej wracać też w innych porach roku. Cudowny, słodki zapach i boski smak. Po prostu się rozpływam :D
Druga to zielona (mam złe wspomnienia z zieloną herbatą [Herbapol z opuncją figową...] fuuuuu! samo zuooooooo...), słoneczna Afryka z ananasem, mango i bananem. W składzie znajdziemy jeszcze jabłka, słodkie liście jeżyn i oczywiście aromaty, ale nie przeszkadza mi to, bo nie chcę odbierać sobie przyjemności :). Cudowna! To był mój pierwszy kubek herbaty, której nie posłodziłam (zawsze łyżeczka albo półtorej - ale mam małą łyżeczkę do cukru :D). Bardzo egzotyczna, możliwe, że dobrze smakowałaby latem z lodem ( trzeba spróbować ;) ). Również będę do niej wracać.
Trzecia to owocowa o smaku jabłek, daktyli i fig. Skład, hmmmmm: jabłka (41%), dzika róża, hibiskus, chleb świętojański, słodkie liście jeżyn, aromat, daktyl (1%) (skoncentrowany sok z daktyli, puree jabłkowe), figi (1%) (skoncentrowane puree z fig, puree jabłkowe), kwasek cytrynowy. Również w niego nie wnikam, ale daktyli i fig w niej tyle co kot napłakał. Podejrzewam, że taka sama historia byłaby z ananasem, mango i bananem w poprzedniej, ale cwaniaczki nie napisali składu procentowego ;). Wracając do herbaty, na tej ogromnie się zawiodłam. Bardzo słabo się parzy, jest mdła i prawie wcale nie różni się od popłukanego kubka po jakiejkolwiek innej herbacie. Dzisiaj zaparzyłam sobie aż trzy torebki (!) i dopiero miała jako taki smak, jednak mi nie przypadł do gustu. Zmęczę ją i wpiszę na czarną listę, żeby przypadkiem się nie pomylić i nie kupić jej drugi raz. Obawiam się, że tak będą smakować wszystkie "früchtetee", pseudoowocowe od King's Crown, więc najpierw będę próbować rooibosów ;).

Zachwyt i rozczarowanie? 2:1 :)
Próbowałyście już? Smakowało? A jakie są Wasze ulubione :)?
Xoxo ♥

środa, 26 grudnia 2012

I po świętach

Jeszcze półtorej godzinki, więc życzę Wam cudownej końcówki świąt. Niestety w piątkowy wieczór nieplanowanie wybyłam już na Wigilię i mój plan złożenia Wam życzeń w sobotę do południa spalił na panewce... Przygotowania na wariackich papierach, a same Boże Narodzenie upłynęło mi baaaardzo leniwie. Kilka fotek z mojego leniuchowania :)


Babeczki... Mniam! Kruche ciasto myk do foremki i mamy pole do popisu. Na moich wylądowała masa karpatkowa w duecie z powidłami śliwkowymi ( jeśli ktoś nie robi własnych przetworów, polecam Biedronkowe ;) ). Wisienkami na torcie są orzechy, rodzynki, morele, kakao i malinki z babcinej zalewy +18 ;).




Moje dwie mruczałki ♥. Kot wtedy smacznie spał w innych miejscach w domu ;)

Jak Wam minęły święta? Leniuchowanie odbyte ;)?
Xoxo ♥

piątek, 21 grudnia 2012

Przesympatycznie

Pan Listonosz przynosi same dobroci, same o tym dobrze wiecie ;). U mnie to finał wymianki z przesympatyczną Magdaleną, na której bloga serdecznie Was zapraszam (klik!).
Otrzymałam olejek do włosów Amla ( myślałam, że jego zapach rzeczywiście będzie nieznośny, ale przypomina tylko lekarstwo i jeszcze mi nie zbrzydł ;) ), balsam do ciała Avon fiołek i liczi (cuuuuudowny zapach!), trzy pary ślicznych kolczyków, szminkę Avon (jej kolor mnie oczarował) i niespodzianki w postaci fioletowego lakieru i próbek podkładu Golden Rose i Astor.


Nie jestem mistrzem w fotografowaniu swoich części ciała, ale musiałam Wam pokazać ten cudny kolor :D. Ma niebieskie tony, więc wybiela ząbki ;)


Jeszcze raz stokrotne dziękuję Ci za wymiankę kochana i mam nadzieję, że to nie ostatnia :)

Zapraszam na rozdanie AnnaMinMakeUp (klik!), w którym biorę udział :)

Jak mija Wam przedświąteczny czas? Praca wre, czy już kończycie ;)?
Xoxo ♥

czwartek, 13 grudnia 2012

Czujesz? To święta...

Powoli zaczynam lenić się coraz bardziej, bo grudzień gubi kartki i bliżej mi do upragnionych świąt. Niestety weekend zapowiada się mało ciekawie ze względu na straszny poniedziałek. Ale jakoś sobie z tym radzę ;). Osładzam sobie chwile preclami cioci Ann z przepisu KatOsu (klik!). Trzeba przyznać, że są naprawdę fantastyczne. Muszę jeszcze popracować nad jakąś skuteczną i efektowną techniką lepienia ;)


Dzisiaj poczyniłam malutkie odwiedziny w drogerii Hebe i podoba mi się tam ;). Upolowałam zestaw Bielendy, którym podzielę się z mamą. Chciałam wreszcie przetestować ten dwufazowy płyn do demakijażu z czarną oliwką, na temat którego nasłuchałam się od Nissiax83 i naczytałam też mnóstwo opinii :)


Życzcie mi wytrzymałości w weekend i cierpliwości w poniedziałek ;)
Zapraszam Was także do zakładki wymiankowej :D
Xoxo ♥

wtorek, 11 grudnia 2012

[TAG] I ♥ Ms Winter


Ciepła herbatka i mój liliowy, puchaty sweter zainspirowały mnie do rozpoczęcia zimowo-świątecznego tagu, w którym przez 10 pytań można opowiedzieć coś więcej o sobie:

  
1. Jakie są Twoje ulubione elementy garderoby zimowej?
 2. Jaki jest Twój ulubiony napój w zimowej porze?
3. Jaki zapach najbardziej kojarzy Ci się z zimą?
4. Co najbardziej lubisz robić w długie zimowe wieczory?
5. Jakie kolory wg Ciebie są kolorami zimy?
6. Kiedy byłaś/byłeś mała/mały, pisałaś/pisałeś listy do świętego Mikołaja?
7. Jeśli prezenty to coś z elektroniki np. telefon czy laptop, książka, kosmetyki, akcesoria domowe, drobne upominki np. fikuśne czekoladki czy coś DIY?
8. Wolisz kupować komuś prezenty czy dostawać?
9. Jeśli choinka to żywa czy sztuczna? 
 10. Zdradź, co w tym roku napisałaś/napisałeś Mikołajowi w liście ;)


1. Jakie są Twoje ulubione elementy garderoby zimowej?
Jak już ze wstępu wynikało, uwielbiam swetry! Jednak muszą spełniać dwa kryteria: być w miarę długie, ponieważ nienawidzę jak wiatr hula po moich nerkach i "niegryzące", bo wtedy robię się zła i mam ochotę sama je pogryźć ;). Kocham wszelkie miękkie szaliki i kominy, ale nie lubię, kiedy okręcę się nim kilka razy, a szyja nadal jest goła i ziębi ;)

2. Jaki jest Twój ulubiony napój w zimowej porze?
Herbata, kawa (ale nigdy mielona... fuuuu) i czekolada... mniammmmm :D. Oczywiście herbata standardowo jak na zimę przystało cytrynowa, malinowa albo z dziką różą, jednak nie przekreślam innych smaków. Oby była cieplutka i w dużym kubasie ;). Kawę lubię sobie wypić razem z mamą od czasu do czasu, jak mamy ochotę. Ostatnio siostra narobiła mi smaka na ciasteczkową w Tchibo, ale najpierw muszę się wybrać do najbliższego punktu sprzedaży - stolicy ;). Jeśli czekolada to tylko La Festa od DecoMorreno - ubóstwiam pistacjową, mleczną i oczywiście klasyczną :)

3. Jaki zapach najbardziej kojarzy Ci się z zimą?
Bardzo miło wspominam sezonową żurawinową świeczkę, o której kiedyś Wam pisałam. Jednak najbardziej z zimą kojarzą mi się ( tutaj podejrzewam nie będę oryginalna ;) ) świąteczne wonie - pomarańcze nadziane goździkami, których już przed Bożym Narodzeniem jest u mnie mnóstwo, jabłka z cynamonem, świąteczne potrawy (zwłaszcza kapusta z grzybami, kompot i kluski z makiem) i piernik.

4. Co najbardziej lubisz robić w długie zimowe wieczory?
Nie lubię urządzać sobie spacerów, kiedy jest zimno, bo bardzo szybko marznę, niezależnie od tego jak się ubiorę ;). Uwielbiam oglądać seriale, urządzać sobie wyżerki z przyjaciółką (pizza pepperoni z sosem czosnkowym, Crunchips'y o smaku pieczonych żeberek z grilla, ciasto i jeszcze duuuużo ciasta ♥) ;), siedzieć i patrzeć jak pada śnieg, oglądać zdjęcia i wspominać, prowadzić długaśne rozmowy, ale czasem spędzam czas bardziej produktywnie np. robiąc porządki :)

5. Jakie kolory wg Ciebie są kolorami zimy?
Moim zdaniem zdecydowanie będzie to kolor czerwony i złoty, no i może jeszcze odrobina zieleni - typowe święta, ale też fiolety, srebro, szarości i czerń.

6. Kiedy byłaś/byłeś mała/mały, pisałaś/pisałeś listy do świętego Mikołaja?
Oczywiście :D! Moja mama dziwnym trafem miała ich calutki komplet, ale nadal nie wiem dlaczego ;). Kiedy jeszcze nie umiałam pisać rysowałam na kartce, to co chciałabym dostać, zanosiłam do kuchni i wciskałam między żeberka kaloryfera ;)

7. Jeśli prezenty to coś z elektroniki np. telefon czy laptop, książka, kosmetyki, akcesoria domowe, drobne upominki np. fikuśne czekoladki czy coś DIY?
Jeśli ktoś może sobie pozwolić na większe prezenty to ok, jednak drogie prezenty zarezerwujmy sobie nawet nie na komunię, co jest już tradycją, ale na urodziny :). Dobra książka, ciekawe perfumy i drobne rzeczy moim zdaniem najbardziej wpisują się w kategorię upominków świątecznych. Rzeczy DIY nie są może bardzo użyteczne, ponieważ są bardziej ozdobne, ale w tym wypadku liczy się praca włożona w dzieło i sama wartość sentymentalna :)

8. Wolisz kupować komuś prezenty czy dostawać?
Bez ściemy... wszyscy uwielbiają dostawać prezenty, oby tylko były trafione ;). Ja lubię też kupować je najbliższym, znając ich małe marzenia i móc w ten sposób je spełnić. Przydałby się tylko nieograniczony budżet ;)

9. Jeśli choinka to żywa czy sztuczna?
Sztuczna, ponieważ nie trzeba wydawać na nią co roku pieniędzy i często lepiej prezentuje się "ubrana" przez to, że ma gęstsze gałązki. Jednak w szkole, w klasie, zawsze mamy żywą choinkę, która pięknie pachnie i tą wonią sprawia, że szybciej chcemy święta ;)

10. Zdradź, co w tym roku napisałaś/napisałeś Mikołajowi w liście ;)
Z rzeczy materialnych bardzo chciałabym dostać fikuśny kubek, ponieważ jeden z moich ulubionych cieknie :(. Jednak więcej rzeczy z mojej świątecznej wishlisty jest niematerialnych - świetnie zdana matura, dostanie się na dobre studia, żeby 2013 był jeszcze lepszy niż poprzedni :)

Taguję:

Także serdecznie zapraszam do realizacji tagu wszystkich czytelników :)
Xoxo ♥

wtorek, 20 listopada 2012

Państwo poDENKOwani - część II

Na wstępie zapraszam do zakładki WYMIANKA (dokładka) :)


- puder prasowany Constance Carroll w odcieniu 3 Translucent - ogromy, bo aż 17g! Miał idealny kolor, który jako jedyny nie ciemniał na mojej twarzy ( półtransparentny, ciężko mi dobrać inny ;) ), mało solidne opakowanie. Nie zmatowił skóry od świtu do nocy, ale dość poprawnie od rana do ok. godziny 15/16 bez poprawek :). Nie jestem do końca przekonana, czy ma godnego zastępcę, ale o tym dowiecie się w swoich czasie ;).
- mus do ciała Farmona brzoskwinia & mango - zapach moim zdaniem to prawdziwa, żywa esencja lata. Zapach baaaaardzo intensywny , owocowy, który w połowie opakowania sprawia, że miałam już go dość. Ufff... zmęczyłam słoiczek, ale jestem pewna, że nie mogłabym zużyć kolejnego w krótkim odstępie czasu i pewnie w ogóle ;). Wydajność była na dobrym poziomie, ponieważ niewielka ilość wystarczyła na pokrycie sporej partii ciała. Ładnie się rozprowadzał, ale jeśli nałożyło się go nawet odrobinkę za dużo, to wchłaniał się i wchłaniał, i wchłaniał, i w końcu trochę się lepił do ubrania. Jednak utwierdziłam się w przekonaniu, że owocowe zapachy maseł, balsamów i musów do ciała nie są w 100% przeznaczone dla mnie ;).
- żel micelarny BeBeauty Hydro Effect do mycia i demakijażu - fajny kosmetyk (recenzja TUTAJ), ale chyba do niego nie wrócę. Zdradziłam go z mydłem siarkowym ;)
- maść Tribiotic - pomaga walczyć z uporczywą masakrą na twarzy, o której również planuję zrobić Wam posta, ale będzie to notka tylko dla czytelników o mocnych nerwach ;).
- żel po prysznic Wellness&Beauty czarny pieprz i kardamon - już o nim pisałam dwa zdania w notce przedstawiającej żele, żeliki i inne specyfiki do mycia. Wielbiłam go za zapach winogronowych mentosów ;). Pienił się całkiem ok, ale nie jakoś fantastycznie. Poza zapachem niestety żadna rewelacja.
- żel pod prysznic Ziaja z serii Sopot Spa - również i o nim pisałam w żelach, żelikach i innych specyfikach do mycia. Zapach świetny, niepowtarzalny, tak jak masło, którego również swojego czasu używałam. Jednak poza tym to słabo pieniący się bubel, przez co pół litrowa butelka zniknęła w oka mgnieniu... Przy dłuższym użytkowaniu miałam wrażenie, że wysusza skórę. Spodziewałam się czegoś lepszego. Słabeusz i tyle...

Używałyście? Lubicie, a może nienawidzicie? Piszcie w komentarzach :)
Xoxo ♥

niedziela, 18 listopada 2012

Państwo poDENKOwani - część I

Dzisiaj poDENKUjemy i temu uprzyjemniającemu, i temu uprzykrzającemu mi życie Państwu ;)


- nektar pod prysznic Apart BioFlavon o zapachu awokado i limonki - przyjemny, ale dla mnie zbyt cytrusowy i świeży jeśli chodzi o okres jesień/zima. Niedrogi, nie wysuszał, dobrze się pienił, był w miarę wydajny, ale pewnie już go nie kupię, bo rzadko wracam do jakichś żeli pod prysznic poza Palmolivem ;).
- płyn do higieny intymnej Ziaja Intima z kwasem mlekowym - bardzo lubię, niezależnie od wersji. W użyciu jest bodajże trzecia butelka. Nie jest drogi, wydajny, nie podrażnia. Na pewno kupię kolejny raz i jeszcze jeden, i jeszcze..., póki nie kuszę się na Laktacyt, przymykając jedno oko na jego cenę ;).
- żel pod prysznic Original Source o zapachu maliny, wanilii i mleka - ubóstwiam. Przecudowny zapach przypominający truskawkowo-śmietankowego Chupa Chupsa ( nie wnikam, że albo pomylono zapachy, albo Chupa Chupsy są oszukane, albo obie firmy mają podobne wyobrażenia o kompletnie różnych zapachach ;) ). Fantastycznie się pienił, genialnie pachniał w trakcie używania i otulał przyjemną wonią, był wydajny, ze swojej "natury" stał "do góry nogami", więc było łatwiej go potem używać. Podejrzewam, że jeszcze zagości w mojej łazience, albo on, albo któryś z braci :).
- mini szampon Dove Intense Repair - bardzo go lubiłam. Zużyłam chyba 5 mini buteleczek i jedną w pełnym rozmiarze. Ładnie wygładzał włosy, dobrze się pienił, był wydajny, oczyszczał włosy. Jednak do niego nie wrócę, ponieważ mam już swojego ulubieńca w kategorii szampon, o którym niebawem napiszę.
- zmywacz do paznokci Isana bezacetonowy - dobry produkt, o niebo lepszy niż Nailty z Biedronki, który zafundował mi borykanie się z problemem rozdwajających się paznokci. W użyciu kolejna buteleczka i na pewno nie ostatnia :).
- płyn micelarny Bourjois - polubiłam się z nim. Starcza na o wiele dłużej niż moja ulubiona do tej pory dwufazowa Ziaja, ładnie zmywa, w miarę radzi sobie z wodoodpornym tuszem. Druga buteleczka już w użyciu :D.
- szampon Joanna Apteczka Babuni do włosów cienkich, delikatnych, ze skłonnością do wypadania - był moim ulubionym, ale to mięczak w porównaniu z moim obecnym ulubieńcem (post niebawem).
- płyn do kąpieli Original Source o zapachu czekolady i mięty - ten zapach powinien być zakazany ;). Budzi we mnie skrajne emocje - wzrusza, przypominając dzieciństwo i czekoladowo-miętowe pastylki Wawelu i jednocześnie powoduje obłęd w oczach, bo chciałabym cała zmieścić się w butelce i napawać się aromatami. Jednym słowem: cudowny. Piana tworzy się jak marzenie :D.


- mydło specjalne siarkowe - pomaga mi wysuszać i leczyć wulkany na twarzy, z którymi zmagam się od środka i od zewnątrz. Bardzo dobrze oczyszcza skórę, lekko ściąga, ale bardzo mi to nie przeszkadza. To jeszcze stara wersja, ( tak, tak, mam drugie ;) ). Jako ciekawostkę dodam, że na włosy też nieźle działa :).
- żel do powiek i pod oczy Flos-Lek z babką lancetowatą - coś, co ma dobre opinie, a w moim przypadku okazało się totalnym bublem - efekt placebo, czyli żaden... Niestety nie działa na opuchnięte powieki i nie zapobiega powstawaniu "worków" pod oczami. Bardziej od niego pomagają plasterki ogórka, lód zawinięty w ściereczkę, czy nawet zimna łyżka. Kompletnie nie wart swojej ceny.
- pomadka ochronna Flos-Lek z masłem karitè - bardzo dobra pomadka, mimo porażki żelu tej samej firmy. Dawała bardziej błyszczykowe wykończenie, czyli ładny, zdrowy blask. Gładko rozprowadzała się na ustach, nie ważyła się, ładnie wchłaniała i zapobiegała spierzchnięciu. Jedynym mankamentem był jej zapach, który na początku mi się podobał, potem zaczął przeszkadzać. Być może skuszę się na nią, ale w innej wersji.
- musujące kulki do kąpieli Pantera - ładny zapach, który znika wraz z rozpuszczeniem się kulek (a w zasadzie serduszek). Musują bardzo leniwie, jak wapno... Żadnej przyjemności z kąpieli nie doświadczyłam, więc mówię stanowcze: nie.


Koniec części pierwszej :)
Xoxo ♥

piątek, 9 listopada 2012

Essence Wild Craft

Tytułem wstępu: z choroby się wykaraskałam razem ze swoim sprzętem, tfu tfu i odpukać w niemalowane - na razie jest dobrze ;).


Kilka tygodni temu miałam ochotę sobie coś nowego sprawić i akurat padło na essence'ową limitkę owego czasu: cienie Wild Craft.


Dla mnie to idealnie kolory na jesienno-zimowe wyjścia, lub po prostu do robienia kresek :). Mojej "nagiej", tłustej powieki nie trzymają się za dobrze, ale z bazą już ciągną do wieczora ;). Oliwkowo-złotej ciemnej zieleni szukałam już od dłuższego czasu, ponieważ moje brązowe oczęta bardzo się z tym kolorem polubiły, a malutka paletka z Wibo nie wystarcza ;). Drugi kolorek to w zasadzie śliwkowa czerń, która przepięknie wygląda w kresce i roztarta na powiece. Jestem bardzo zadowolona z zakupów, choć czaiłam się jeszcze na pędzel, ale przecież już żadnych nie potrzebuję (planuję o tym notkę).

W następnym poście poDENKUJEMY dość licznemu Państwu za umilanie bądź uprzykrzanie mi życia ;)
Co u Was Mordeczki ♥?
Xoxo

środa, 10 października 2012

Z życia wzięte

Pojawiam się i znikam... Tym razem choróbsko mnie dopadło tak, że aż kompletnie zaniemogłam i spędziłam tydzień pod kołderką. Dzisiaj pierwszy dzień od tego czasu w szkole, a i tak dalej wyglądam jak truposz. Inni również, niestety, utwierdzają mnie w tym przekonaniu. Mój biedny nos woła o pomstę do nieba... Nigdy jeszcze nie był tak zmasakrowany - calutki obtarty, ale żeby tego było mało to z krwawiącym, potocznie zwanym zimnem, na szczęście już drożny. To i tak nieważne, bo mówię jakbym była w punkcie kulminacyjnym choroby.
To tyle z mojej "chorej relacji"... Nie... Jednak to nie wszystko. Choruje mi także laptop :(. Mam na nim jedno wielkie, absolutne NIC, oczywiście oprócz antywirusa, przeglądarki, poczty, gadu-gadu, które powoli zastępuje mi facebook, pakietu Office i kilku niezbędnych sterowników, bez których nie dałabym rady do Was teraz pisać :). Zawiesza się przy wyłączaniu i nie mam pojęcia, co to może być. Planuję dla Was sporo postów, ale muszę zdobyć pokaźny wór wolnego czasu, żeby zrobić dobre zdjęcia, obrobić je, spłodzić esej o tym, co sfotografowałam, przejrzeć notkę i dopiero wrzucić. Być może stanie się to w weekend, chyba że będę miała wtedy randkę z "Granicą" - się zobaczy ;).

Jak podobają się Wam takie luźne notki? Chcecie więcej ;)?
Xoxo ♥
Noście już ciepłe sweterki, bo pogoda zdradliwa ♥
A przy ciepłej herbatce posłuchajcie... ♫

środa, 26 września 2012

Kopciuszek na opak

Tak jak obiecałam, dodaję w tym tygodniu posta. Nie mogłyście rozgryźć, o czym będzie mowa. Już rozwiewam wątpliwości: Kopciuszek zgubił buty na schodach, a ja znalazłam na półce w Boti ;). Wybrałam się po czarne baleriny, ale niestety pod względem tych założeń zakupy są nieudane ;). Baleriny owszem, owszem, ale wyszły w końcu w innym kolorze.


Kokardki bardzo przypominają mi kształtem makaron ;). Niestety prawy but krzywdzi mi ścięgno :(. Zapłaciłam za nie 59,99 zł
Kopciuszek zgubił tylko jednego bucika, a ja znalazłam jeszcze... dwie pary.


Lato na przecenie, a Ty powinnaś być wstrzemięźliwa... Nieeeee! No i wszystko w temacie ;). Te sandałki podobały mi się już w zeszłym roku. Na pewno posłużą mi w następnym sezonie. Kosztowały 29,99 zł.
I teraz coś bardziej czasowego. Pierwszy raz zdecydowałam się na obcas w butach (cena 119,99 zł) na ten sezon. Obcas jest baaaaardzo stabilny i nie mam przeczucia, że zaraz będę leżała jak długa ;). Czekają w szafce na chłodniejsze dni, a ja tymczasem śmigam w swoich ulubionych trampkach :D


Wy byłyście już Kopciuszkiem na opak ;)?
Xoxo ♥

poniedziałek, 17 września 2012

Big back

Bardzo długo mnie tutaj nie było :(
Niestety fatalny okres klasy maturalnej daje w kość. Harmonogram mam napięty, lektura za lekturą, sprawdzian za sprawdzianem i rozszalało się nagle z odpowiedziami ustnymi - jak nigdy... W tym tygodniu nic konkretniejszego nie zdołam do was uskrobać, ponieważ relaksuję się cały weekend na wyjeździe a potem imprezie ;). W piątek od razu po szkole i w niedzielę trzeba będzie ogarnąć się na mój "ulubiony" dzień w tygodniu - poniedziałek.
Zapowiedź przyszłego posta: Kopciuszek mą inspiracją, choć nie do końca ;)

Rozgryzajcie, o czym będzie najbliższy post, który dodam w następnym tygodniu i posłuchajcie ;)
Xoxo ♥


środa, 5 września 2012

Wyniki pachnącego rozdania

Dzisiaj korzystając z wolniejszej chwilki ogłoszę wyniki swojego rozdania.


Żeby już nie przedłużać:

W kategorii opisowej wygrywa: Paula. z bloga Mint Pants
W kategorii fotograficznej bezkonkurencyjnie wygrywa: Kamila z bloga Lakierowe Love

GRATULACJE!
Tylko nie zapomnijcie o przysłaniu adresu na maila ;) poziomkova1907@gmail.com

sobota, 1 września 2012

Paese... two times

W tym tygodniu we wtorek dotarła do mnie paczka od Paese w ramach akcji "Kosmetyki za darmo" a właściwie za 22 zł, które pokrywają koszty przesyłki kurierskiej ;)
Wszystko było zapakowane w kartonowe pudełko i mniejsze pudełeczko zabezpieczone folią. Pędęm, pędem po nożyczki i ciach :D


- lakier typu cracking w kolorze srebrnym (cena regularna: 13,90 zł)
- puder brązujący nr 1 (cena regularna: 15,90 zł)
- cień Światło Toskanii nr 906 (cena regularna: 15,90 zł)
- tusz do rzęs pogrubiająco-podkręcający (cena regularna: 24,90 zł)
- błyszczyk Colore Mio nr 504 (cena regularna: 9,90 zł)
- kredka do oczu nr 06 (cena regularna: 13,90 zł)

Tak mi się spodobała akcja, że postanowiłam zamówić drugą paczkę na adres mamusi ;). Jednak okazało się, że kwota, którą musimy zapłacić wzrosła do 29 zł. To pewnie przez chęć zysku, spowodowaną ogromnym szumem na blogach ;)



- lakier do paznokci nr 133 (cena regularna: 14,90 zł)
- puder brązujący nr 4 (cena regularna: bodajże 15,90 zł)
- diamentowy cień do powiek nr 19 (cena regularna: 11,90 zł)
- tusz do rzęs pogrubiająco-podkręcający (cena regularna: 24,90 zł)
błyszczyk Colore Mio nr 502 (cena regularna: 9,90 zł)
kredka do oczu nr 05 (cena regularna: 13,90 zł)

Obie paczki bardzo mi się spodobały, jednak na pewno dwóch produktów (waham się nad trzecim, ponieważ obawiam się koloru...) nie będę używać i dodaję je do zakładki "wymianka".
Tutaj możecie zobaczyć swatche :D

 
 


Ogólne wrażenia po pierwszym kontakcie z firmą Paese są bardzo pozytywne :D. Pudrowe kosmetyki pięknie pachną! Absolutnie nie odrzucają wonią starych pomadek. Cienie moim zdaniem pachną kwiatowo a pudry bardziej słodko. Błyszczyki są już bardziej konwencjonalne. Tuszu jeszcze nie otwierałam. Już dzisiaj mogę powiedzieć, że diamentowy cień trzyma się na powiekach rewelacyjnie :D. Mankamentem zamówienia było to, że różowy błyszczyk opuścił w niewielkiej ilości swój domek i zabrudził sąsiadów, ale były to na szczęście dosłownie trzy krople :). Strona Paese, moim skromnym zdaniem, wymaga dopracowania w kwestii oddawania rzeczywistych kolorów, ponieważ kupując błyszczyk Colore Mio nr 502, spodziewałabym się zupełnie innego koloru.
Uważam, że warto skorzystać wziąć udział w tej akcji :)

Skorzystałyście? Jakie są Wasze przemyślenia na ten temat? Co Wam trafiło się w zagadkowym pudełeczku :)?
Xoxo ♥

piątek, 24 sierpnia 2012

Wymianka i 6 za 22 zł

Wczoraj sfinalizowała się moja pierwsza wymianka :). Obawiałam się o róż, ale wszystko było dobrze zabezpieczone i nie miało szans na rozsypanie ;)


Programowo miał być tylko róż i balsam miodowy, ale otrzymałam też w prezencie topcoat Wibo. Już mogę powiedzieć, że ładnie nabłyszcza, ale strasznie długo wysycha.
Dziękuję bardzo Immenseness za wymiankę :*


Na blogu Vexgirl natknęłam się na akcję Paese pt. "Kosmetyki za darmo". Brzmiało bardzo kusząco i wczoraj wieczorem wykonałam wszystko, co potrzeba i czekam na kuriera, który pewnie zawita u mnie w poniedziałek. Dam Wam znać, co do mnie przyszło :)


Będę musiała przedłużyć swoje rozdanie, ponieważ w kategorii zdjęciowej nie mogę wybrać zwycięzcy ze względu na tylko jedno zgłoszenie. Dam Wam znać jutro, do kiedy je przedłużę :)
Xoxo ♥

EDIT: Konkurs przedłużam - to postanowione ;). Czas na zgłoszenia macie do 3 września włącznie. Wyniki opublikuję najpóźniej do 8 września. Jeśli nikt nowy nie zgłosi się do opcji fotograficznej, to nie mam pojęcia co zrobię :(. Wszystko potraktuję jako jedną kategorię? Losowanie? Przyznam tylko jedną nagrodę i nagrodę pocieszenia? Nie mam pojęcia :(. Pomożecie?

czwartek, 23 sierpnia 2012

A może ciasteczko?

Pokażę Wam swoje paznokcie, które niestety musiały być unicestwione do egzaminu: i długość, i lakier. Zainspirowała mnie do ich wykonania Ancyk z Bazarkukosmetycznego :)


Niestety nie miałam potrzebnych lakierów do zrobienia Ciasteczkowego Potwora - odpowiedni niebieski, kryjący biały, więc zrobiłam wszystko na ciasteczkowo ;). Paznokcie kciuków również oblałam czekoladą tak jak serdeczne ;)

Jak Wam się podoba mój "wypiek" ;)?
Dziękuję wszystkim serdecznie za gratulacje, zapraszam na rozdanie ( tylko jedna osoba nadesłała zdjęcie :< ) i do zakładki "wymianka".
Xoxo ♥

wtorek, 21 sierpnia 2012

"Tak blisko"... eLka

Dzisiaj jak do tej pory najbardziej stresujący dzień w moim życiu... Egzamin na prawo jazdy. Prognozy nie były zbyt optymistyczne, ponieważ nie wyobrażałam sobie, jak zdam praktykę (jeśli nie zawalę testów) w taką ulewę. Jednak wyszło słońce, teorii nie zawaliłam, choć miałam trzy wątpliwe pytania, które rzadko zdarzały mi się w testach robionych w domowym zaciszu. Na szczęście zdałam - 16 poprawnych na 18. Ufff... Ale, ale... Czekałam sobie w tym stresie 2 godziny na praktyczny. W tym czasie obserwowałam egzaminatorów - jeden, kiedy oblewał kursantów, uśmiechał się złośliwie! Ok, ktoś potrącił pachołek, ale żeby mieć z tego satysfakcję?! Nie mieści mi się to w głowie. Drugi oblał po kolei dwie osoby i właśnie do niego trafiłam. Myślę sobie - no nie, ja będę trzecia... Ale, kiedy wyjechałam z placu na miasto, uświadomiłam sobie, że jestem TAK BLISKO otrzymania laminowanego papierka. Jednak taką moją najsilniejszą motywacją byli rodzice, którzy mnie przywieźli do WORDu, stresowali się momentami bardziej niż ja ;) i patrzyli na mnie z nadzieją i przerażeniem w oczach, kiedy wysiadałam z egzaminowej eLki. No i się udało :D


Wakacje dopiero teraz się dla mnie zaczęły - totally no stres ;)
Xoxo ♥

Zapraszam do zakładki WYMIANKA (klik) i do udziału w ROZDAWAJCE (klik), ponieważ nadal mam za mało uczestników, aby móc wybrać zwycięzców, a zamknięcie tuż tuż ;(

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Denko jedno, denko drugie...

Niektórzy wiedzą, że ostatnio ostro denkuję ;). Nie lubię tego, kiedy walają mi się po łazience butelki, które przestawiam z kąta w kąt, bo nie mogę ich zużyć. Postanowiłam, że ograniczę systematyczne wizyty w Rossmannie do zera i zacznę z sześciu żeli pod prysznic robić góra dwa, z czterech pomadek ochronnych jedną, z miliona szamponów zostawię tylko te dwa najlepsze. Minął około miesiąc od rozpoczęcia projektu i jestem zadowolona z efektów :). Muszę się przyznać, że wstrzemięźliwości w 100% nie zachowałam, ponieważ kupiłam olejki Alterry ( była promocja - wybaczycie ;)? ).
Przechodzimy więc do sedna sprawy :)


- szampon Head&Shoulders - bardzo go lubię i od kilku lat systematycznie do niego wracam. Ładnie pachnie, bardzo wydajny, świetnie myje i dobrze radzi sobie z białym pyłkiem, który od czasu do czasu się u mnie pojawia
- kremowy żel pod prysznic Palmolive w wersji oliwkowej - jedno słowo: uwielbiam! Genialnie się pieni, nie wysusza, przyjemnie pachnie, ma ogromną pojemność i w promocji kosztuje 12-13 zł. Czego chcieć więcej ;)? Czeka drugie opakowanie z mlekiem i miodem ;)
- płyn do higieny intymnej Ziaja Intima z kwasem askorbinowym przeciw podrażnieniom - bardzo dobry płyn, nie podrażnia, jest bardzo wydajny i ładnie pachnie. Druga buteleczka już rozpoczęta ;)


- peeling z solą morską i algami Wellness&Beauty - bardzo dobry ścierak, ale nie wiem czy do niego wrócę, ponieważ jest trochę drogi w regularnej cenie. Recenzja TUTAJ
- odżywka do włosów cienkich, delikatnych i skłonnością do wypadania z Apteczni Babuni z Joanny - przy jej skuteczności w zestawieniu z Biovaxem staniki nie latają. Przeciętniaczek, do którego już nie wrócę.
- mgiełka do ciała Avon o zapachu czereśni i gałki muszkatołowej - cudowny zapach, idealny na lato. Jak na mgiełkę dość trwała. Na razie do niej nie wrócę, bo kończy się lato i mam inne odrobinę cięższe zapachy na jesień :)


- pomadka Oeparol i Alterra - wydziobane do końca. Szczegółowe porównanie TUTAJ. Podejrzewam, że kiedyś jeszcze wrócę do Alterry, ale będzie to w dalekiej przyszłości ;)
- preparat proteinowo-krzemowy Joko - dobrze sprawdzał się jako baza pod lakier, ale z paznokciami nie zrobił jakiegoś szału. Oczywiście końcówka zgęstniała, co wyklucza ją z używania. Nie wrócę już do tego produktu.
- miniaturka mleczka do demakijażu oczu IsaDora - momentami szczypało w oczy... Mogę powiedzieć, że zdecydowanie bardziej wolę płyny dwufazowe albo micele. Na pewno nie kupiłabym pełnowymiarowego produktu.


- mini opakowanie balsamu do ciała Isana z wit. E - dobry, ale jednak wolę masła, ponieważ długo się wchłania ;)
- mini emulsja do mycia twarzy z aloesem Alterra - ładnie myła, fajnie pachniała, ale nie zauważyłam szczególnego nawilżenia. Nie kupiłabym pełnowymiarowego opakowania. Będę chciała wypróbować tą z wyciągiem z dzikiej róży. Może tamta da radę :)
- małe szampony Clear - dobre, ale nie pobiły Head&Shoulders, więc do nich nie powrócę


- sól do kąpieli Wellness&Beauty Kakao & Jojoba - śliczny zapach, dość intensywny, tworzy pianę, ale nie gęstą, przez co szybko znika. Jeśli będzie w promocji, na pewno sobie ją zafunduję :)


- sól do kąpieli Wellness&Beauty Chai & Vanille - kolejny cudowny intensywny zapach :D. Poza tym niczym nie różni się od poprzedniczki. Również sobie ją sprawię w promocji :)


- sól do kąpieli Dresdner-Essenz z jałowcem i olejkiem z gruszyczki - najbardziej intensywny zapach soli, jaki kiedykolwiek wąchałam! Pachnie bardzo ziołowo, może trochę jakimś lekarstwem? Mimo to bardzo mi się spodobała :). Fajne jest jeszcze to, że tworząc pianę, barwi wodę ;)


Pozbywam się już tych opakowań. Zrobiło się sporo miejsca, ale zużywam dalej :). Przydałoby się coś z kolorówki... Ale to wcale nie takie łatwe ;)

Trzymajcie kciuki za jutrzejszy egzamin na prawo jazdy :)
I przypominam o ROZDANIU!
Xoxo ♥

środa, 15 sierpnia 2012

[TAG] To, co kocham

Poczułam się otagowana przez Dajcukierka, na której bloga serdecznie zapraszam :)
Bardzo spodobał mi się Jej pomysł z notką, która przedstawia to, co uwielbiam, ubóstwiam, kocham, wielbię. Pozwoliłam sobie nawet zaprojektować logo do tagu i mam nadzieję, że nie będzie zła :)

Jeszcze nawiasem pisząc: gorąco zachęcam do udziału w moim rozdaniu (klik) i do zakładki 'wymianka' (klik), w której przybyło trochę nowych rzeczy :)


czekoladę, tylko byle nie gorzką   truskawki, zwłaszcza udziobane widelcem z cukrem   maliny   kaszę manną wg przepisu babci   orzeszki wg przepisu mojej mamy   piec ciasta   owocowe herbaty   róże   lilie   blogowanie   trampki   baleriny   koturny   swetry z luźnym splotem   białe i czarne topy   jeansy   Plotkarę   Pamiętniki Wampirów   American Pie   To właśnie miłość   Wredne Dziewczyny   Zakochaną Złośnicę   lakiery do paznokci   perfumy   balsamy do ust   Bruno Marsa   Megan And Liz   Nissiax83   82Inez   KatOsu   Tiffany Alvord   The Sims   muzykę   jeździć autobusem   rysować, choć już bardzo dawno tego nie robiłam   moje kochane zwierzaki: Mańka, Bercika i trzy koty   wieczorne spacery   przytulać się   rozmawiać   słuchać   spać

OTagowane niech czują się ;)
Paula.
Katsuumi
Immenseness
różowa szminka
mleczna

Zachęcam wszystkich czytelników do zrobienia takiej notki u siebie :D
Xoxo ♥

sobota, 11 sierpnia 2012

Słoneczne przeceny

Dzisiaj bardzo nietypowy post, a mianowicie owoce letnich przecen w mojej szafie ;). Nie czuję się szczególnie mocna w dziale outfitów, więc takowych nie pokażę ( a przynajmniej na razie ;) ), ale bardzo chciałam Wam pokazać, że warto skorzystać ze słonecznych dyskontów ;). Bez zbędnych ceregieli pokażę nowych mieszkańców regału :)

Bluzka, czarna w białe groszki - 29,99 zł (Stradivarius)
 

Bluzka, biała w czarne paski - 29,90 zł (H&M)


Bluzka oversize, czarno-biała - 49,90 zł (Tally Weijl)


Top, biały (i czarny, który nie chciał współpracować z aparatem) - 19,95 zł/szt. (New Yorker)
Długo chodziłam za typowym topem na szerokie ramiączka a nie wszechobecną bokserką ;)


Spódniczka, czarno-biało-żółta - 19,95 zł (New Yorker)
Ma kieszenie :D!


To by było na tyle w kwestii słonecznych przecen, ale nie koniec zakupów ;)
 
Sweter, ciemnogranatowy - 49,99 zł (Vero Moda)
Świetny rzadki splot, za którym przepadam :)


Sweter, morski - 39,90 zł (Tally Weijl)
Kolejny "mój" splot :D


W C&A zakupiłam jeszcze brązowe legginsy, ale nie miałam zielonego pojęcia, jak mam je sfotografować ;). Cena była jedną z najlepszych, bo aż... tu tu tu tuuuuu: 3,90 zł :D. Jakość jest moim zdaniem bardzo dobra i nie są prześwitujące :)

A Wy już polowałyście harpunem w ławicy ;)?
Xoxo ♥

PS Przypominam o moim pachnącym rozdaniu (klik) ! Nie będę mogła ogłosić zwycięzcy, ponieważ do tej pory zgłosiła się tylko jedna osoba i będę płakać, jak tak zostanie ;(